Bylaś
oparta o morze odległe
wiałaś Bogurodzicą
kłaniano ci się w pas
Byłaś rozdarta
tratowana
zdobiona piszczelami
Byłaś amarantowa
kwitłaś pałacami
i pleśnią suteryn
potem
przeorała cię
żelazna pożoga
Byłaś ludowa
owinięta
w czerwień i zieleń
Dziś
autostradą wolności
idziesz na zachód
a drapieżca
czycha