próg pełen zdumień
staropolskich sezamów
drzwi otwarte na oścież
myśl jak buchający płomień
wzrok co się skrada chyłkiem
oddech co zamiera w piersi
zmierzch co cię do snu tuli
słowem pogubionych wierszy
otchłań nędzy ducha
poprzez ciała kruchość
przesiakają bólem
wejdź...
niech cię czar owionie
zapomnianej prawdy
i gwiazdą północy
wielki wóz zaskrzypi
zapulsują skronie
wejdź...
jak się wchodzi w obłok
z drugiej strony nieba
pod krzyżem południa
jak za łykiem wody
jak za kromką chleba
pierwej zanim serce pęknie
gwiazda się wypali
wejdź... wejdź proszę...
i na ławie usiądź
przy otwartym oknie
usiądź i odpocznij...
i niech cię zapach malw owionie
dzikiej róży i mięty
i malin